Trzy dni temu, John T. Haller poinformował, że platforma PortableApps.com będzie oficjalnie udostępniać instalatory darmowych aplikacji o zamkniętym kodzie.
PortableApps.com, najpopularniejsza na świecie platforma programów przenośnych, rozpoczęła właśnie udostępnianie darmowych aplikacji o zamkniętym kodzie w postaci programów i ich instalatorów zgodnych z PortableApps.com Format. Pierwszymi aplikacji freeware wydaniami na tę platformę były 2X Client Portable, FreeCommander Portable, Google Chrome Portable, SpyDLLRemover Portable, Skype Portable, IcoFX Portable oraz µTorrent Portable, udostępnione na przestrzeni kilku ostatnich dni.
Na tę wiadomość od dawna czekało bardzo wielu użytkowników. Do niedawna w ramach platformy PortableApps.com wydawane były tylko i wyłącznie wolne i otwarte oprogramowanie. Taka polityka nie pozwalała tworzyć i udostępniać w oficjalnym repozytorium programów wielu popularnych programów, choćby tych, które zadebiutowały w tym tygodniu.
Z jednej strony pozwalało to tworzyć i udostępniać programy w zgodzie z literą prawa i poszczególnymi licencjami oraz przyczyniało się do promocji otwartoźródłowych aplikacji, które znacznie częściej były dostępne w wersji przenośnej niż komercyjne aplikacje.
Z drugiej strony, dość często powodowało powstawanie (wątpliwych pod względem jakości i obowiązujących przepisów prawa) forków, które wykorzystując specyfikację i format udostępniały darmowe i płatne oprogramowanie w wersjach na platformę PortableApps.com.
Wraz z kolejnymi zmianami, jakie zachodziły w wytycznych formatu PAF dopuszczono możliwość rozłącznej instalacji programu i przenośnego startera wraz z ustawieniami.
Pozwoliło to na rozpoczęcie testów na szeroką skalę instalatorów, które zawierały launcher i ustawienia profilu oraz pobierały aplikację ze strony producenta i rozpakowywały ją do odpowiedniego katalogu.
Jest to strategiczna decyzja mająca zapewnić sukces pojedynczego, otwartoźródłowego i ogólnodostępnego, otwartego formatu aplikacji i środowiska portable wśród użytkowników indywidualnych, a także korporacjach i przemyśle.
Zielone światło dla dostawców darmowego oprogramowania, pomarańczowe dla dostawców płatnego oprogramowania
PortableApps.com Format, standard przenośnego oprogramowania, jest teraz otwary dla dowolnych producentów darmowego oprogramowania. Wszystkie wytyczne dla programistów są dostępne w Sekcji dewelopera PortableApps.com. Aktualne rozwiązanie licencyjne pozwala producentowi połączyć instalator części portablizującej i właściwego programu (dual-licencing).
Już wkrótce także producenci komercyjnego oprogramowania będą mogli udostępniać aplikacje na platformę PortableApps.com w ramach oficjalnego katalogu programów.
PortableApps.com pozostaje w 100% open source
Tak rewolucyjna zmiana rodzi wiele pytań, najczęściej powtarzającym się jest: „Czy platforma PortableApps.com przechodzi na model zamkniętego oprogramowania?” oraz „Czy narzędzia, format instalatorów i inne staną się zamknięte?” Odpowiedź brzmi: „Nie”. Platforma PortableApps.com pozostanie otwarta, co gwarantuje jej niezawodność, bezpieczeństwo, elastyczność i szybkość ulepszenia funkcji, a także swobodę dołączania nowych członków do grona deweloperów. Oznacza to również, że PortableApps.com Platform (włączając w to menu, narzędzie do tworzenia i przywracania kopii zapasowych oraz automatycznych aktualizator, który pojawi się już wkrótce), PortableApps.com Installer, uniwersalny starter programów portable, który również ma się ukazać w najbliższym czasie, oraz wszystkie dotychczasowe narzędzia dostępne dla platformy będą w dalszym ciągu w 100% open source, wydawane w ramach licencji GPL. Także cały pakiet PortableApps.com Suite pozostaje open source.
Dlaczego zamknięte oprogramowanie jest ważne dla otwartoźródłowej platformy?
To kolejne z najczęściej zadawanych pytań, „Jeśli jesteście tak bardzo przywiązaniu do idei oprogramowania open source, dlaczego dodajecie także programy freeware?” Jest kilka powodów...
Po pierwsze, jest co najmniej kilka zamkniętych aplikacji, które nie mają swoich otwartych odpowiedników, zwłaszcza dla systemu Windows.
Zamykanie się otwartego oprogramowania tylko na inne otwarte oprogramowanie jest złe. W miarę popularyzowania się przenośnych nośników danych i przenośnych aplikacji, coraz więcej producentów wszelkiego rodzaju oprogramowania widzi swój interes w dostarczaniu wersji portable. Jeśli PortableApps.com nie dopuszczałoby zamkniętego oprogramowania, jego producenci zwróciliby się w kierunku innych rozwiązań. Większość z nich jest zamknięta, niektóre wręcz uzależnione od sprzętu.
Koniec końców, właściwym jest utrzymanie otwartej platformy, w ramach, której wszystkie programy mogą rywalizować o użytkowników.
Wolny wybór
Wraz z rozwojem aplikacji o zamkniętych źródłach, PortableApps.com Directory umożliwi filtrowanie widoku aplikacji i wyników wyszukiwania ze względu na licencję. Dzięki czemu użytkownicy chcący przeglądać i pobrać programy open source będą mogli ukryć aplikacje o zamkniętym kodzie, ponadto będzie można ukryć płatne aplikacje, dzięki czemu wyświetlone zostaną tylko programy otwartoźródłowe i darmowe. Także zapowiadany PortableApps.com Updater będzie umożliwiał filtrowanie aplikacji ze względu na typ licencji.
Pobierz już dziś
Już dziś można przejść do PortableApps.com Applications Directory i pobrać programy, które działają bez konieczności instalacji w systemie, z pendrive'a, płyty, dysku przenośnego lub dyskietki. W dowolnym miejscu, w domu, szkole lub kawiarence internetowej.
UWAGA: Czytając ten artykuł w czytniku kanałów Atom lub RSS nie możesz śledzić reakcji blogosfery ani innych czytelników. Nie możesz też dodawać komentarzy. Odwiedź oryginalną stronę, aby zobaczyć dodatkowe opcje.

Przyzwyczaiłem się do LiberKey, ale PortableApps.com może być ciekawym uzupełnieniem. Mam taką wizję, że kiedyś wystarczą same aplikacje portable, a systemy staną się zbędne. Wymaga to innego spojrzenia na pudła, zwane komputerami. Inna architektura i inne użycie powszechnej sieci. Pewnie już wkrótce nastąpi rewolucja w sposobie uruchamiania aplikacji po stronie użytkownika. Przynajmniej ja tak uważam. To nieunikniona droga zmian.
kkk
26 Paź 2009 00:49:50
kkk: LiberKey jest znacznie młodsze niż PortableApps.com. Jest darmowe, ale zamknięte. Właśnie tego typu platformy skłoniły Hallera do otwarcia się na aplikacje nie otwartoźródłowe. Z dwojga złego - zamkniętych i otwartych aplikacji na zamkniętych platformach lub zamkniętych i otwartych aplikacji na otwartej platformie, to drugie daje więcej kontroli nad własnymi danymi, sposobem ich przetwarzania i magazynowania, a przede wszystkim wolność wyboru, także między „dobrem” a „złem”.
Niestety sądzę, że portable zostanie wyparte przez cloud computing. A szkoda, bo przenośne programy wraz z profilami użytkownika to najlepsza forma kontroli użytkownika nad oprogramowaniem i własnymi plikami.
Grzegorz
26 Paź 2009 00:51:47
Unijna moda na powszechną inwigilację, faktycznie wyklucza moją wizję.
Chmura może być lepszym rozwiązaniem, jeśli chodzi o kontrolę użytkownika wraz z jego własnymi plikami.
kkk
26 Paź 2009 00:58:36
kkk: Niestety, „chmura” to model najmniej korzystny dla użytkownika, a najlepszy patrząc z perspektywy kogoś kto chcę uzyskać wgląd w czyjeś dane lub uzależnić nas od siebie.
Nawet stosowanie szyfrowania prywatnych danych przechowywanych w chmurze nie daje nam żadnych gwarancji. Giganci jacy dziś oferują konta i usługi w chmurze, np. Google czy Microsoft, dysponują czasem, sprzętem i oprogramowaniem, które pozwala złamać większość haseł liczących kilkanaście i mniej znaków.
Jako użytkownik każdy powinien sobie zadać pytanie: Jeśli większość Twoich danych i programów znajdzie się po drugiej stronie kabla (który nawet nie wiesz, gdzie biegnie), a ten zostanie odcięty, jak wiele oddasz by „odzyskać” dane? Przy czym odzyskać najpewniej znaczy odzyskać do niech dostęp, a nie odzyskać je na własność.
Grzegorz
26 Paź 2009 01:02:47
Pisząc "Chmura może być lepszym rozwiązaniem, jeśli chodzi o kontrolę użytkownika wraz z jego własnymi plikami", miałem na myśli kontrolę nad użytkownikiem. Trochę niefortunnie, niejednoznacznie, sformułowałem swoją myśl.
Zgadzam się z tobą, bo to samo chciałem napisać. Zaczynam bardziej rozumieć, tę niczym nie uzasadnioną, "altruistyczną" chęć obdarowania każdego gospodarstwa domowego powszechną siecią. Podejrzewam, że wkrótce przerodzi się to w przymus. Tak jak inne kroki władzy czynione "dla naszego dobra".
kkk
26 Paź 2009 01:13:56
kkk: Co ciekawe, wydaje mi się, że jako pierwsi nie ucierpią użytkownicy, tylko korporacje i przedsiębiorcy. Pierwszym ważnym programem, jaki w całości przejdzie do sieci będzie pakiet biurowy, to kwestia kilku lat, gdy Microsoft zamiast licencji na Office zacznie handlować czasem jaki użytkownicy będą spędzać w Office Live.
Paradoksalnie, firmy utracą niezależność (od której w znacznej mierze zależy ich konkurencyjność) i same zamkną sobie możliwość wyboru. Program uruchamiany w chmurze i zapisujący dane do chmury to droga w jedną stronę, bez znaków ostrzegawczych.
Oczywiście po korporacjach, przyjdzie kolej na zwykłego użytkownika. Wpierw w bogatych krajach, będzie mowa o udanym przejściu z desktop na cloud computing w firmach, o oszczędności na dyskach i nowym sprzęcie jaki daje chmura. Odpowiednia reklama i ani się obejrzymy, a więcej niż połowa Amerykanów, za nimi także Brytyjczyków i znaczna część Europejczyków będzie zniewolona przez aplikacje, których będzie mogła użyć, ale nie będzie mogła ani posiąść, ani zmodyfikować, ani nawet sprawdzić jak działają.
Tymczasem można zupełnie inaczej, mogę włożyć mojego pendrive'a i skorzystać z niego praktycznie na dowolnym komputerze na całym świecie. Moje dane mogą być na nim zaszyfrowane i zawsze ze mną.
Mało tego, mogę mieć „i dane, i odpowiednie narzędzia na własność i zawsze przy sobie” lub „na określony czas i nie wiadomo gdzie”. Mogę korzystać z programów przenośnych lub w chmurze.
Grzegorz
26 Paź 2009 01:23:38
Lepiej zakończmy nasze dywagacje na tym etapie. To nawet nie jest teoria spiskowa. To opis tego, co już się wdraża! Pełna kontrola po jednej stronie i pełna, naiwna ufność po drugiej.
kkk
26 Paź 2009 01:29:30
Też ostatnio zafascynowało mnie cloud computing, ale uważam, że to rozwiązania portable w pewnym zakresie dają możliwość niezależności i prywatności. Napisałem "w pewnym zakresie", bo jak tu nie mieć choćby odrobiny zaufania do google, skoro posiadając konto na gmailu, powierza się tej firmię swoją korespondencję. Zawsze można korzystać chmury, a na pendrive trzymać kopię zapasową ;)
BTW, jakie pendrive'y dają największy komfort korzystania z aplikacji portable? Czego konkretnie używacie?
sleazoid
27 Paź 2009 09:50:45
sleazoid: Mam kilkanaście kluczy USB, ale najczęściej korzystam z trzech:
Grzegorz
27 Paź 2009 09:58:18
A na każdym z nich masz inny zestaw programów? Ja używałem dwóch kluczy, ale nie mam pomysłu na synchronizację bazy danych z Mirandy. Jest co prawda i-m-history, gtalk też ma rejestrację rozmów, ale najważniejsze rozmowy prowadzę z użyciem OTR.
sleazoid
27 Paź 2009 14:01:12
sleazoid: Sam jestem wielkim zwolenniiem OTR (stosuję w PSI i Pidginie), ale OTR i zapisywanie rozmów w historii mija się z celem. Co z tego, że nie można Cię podsłuchać, skoro można Ci wykraść logi.
Największy pendrive ma dwie partycje (użytkową, dostępną pod Windows i ukrytą, z której można wystartować Arch-Linuksa), służy mi przede wszystkim do wykonywania bieżących kopii zapasowych. Pozostałe dwa służą do rzeczy różnych i na obu mam przeglądarkę, klienta poczty i komunikator, by bez przeszkód móc korzystać z internetu i komunikować się w sposób, jaki lubię.
Grzegorz
27 Paź 2009 19:58:36
A masz jakiś patent na wygodny podział klucza na partycje tak, aby jedna z nich była szyfrowana np. truecrytptem? czy po prostu najprościej utworzyć szyfrowany kontener (tu akurat jest ograniczenie jego rozmiaru wynikające z fat32). Generalnie chodzi mi o część szyfrowaną na dokumenty/backup i nieszyfrowaną na możliwość uruchomienia z niej truecrypta.
sleazoid
2 Lis 2009 11:24:11
sleazoid: Ja nośniki powyżej 4GB formatuję do NTFS lub exFAT, wówczas nie ma problemu z maksymalnym rozmiarem plików. Można utworzyć szyfrowany kontener TrueCrypt, choć zawsze jest problem z jego montażem, bo program wymaga uprawnień administratorskich (zarówno pod Windowsem, jak i Linuksem).
Najlepszym rozwiązaniem jest utworzenie dwóch partycji, z których druga przechowuje Linuksa uruchamianego w trybie LiveUSB. Taka partycja jest niewidoczna pod Windows, a w razie potrzeby pozwala uruchomić swój system, wyposażony w TrueCrypt i zamonować szyfrowany kontener lub partycję.
Grzegorz
2 Lis 2009 11:30:31
Niebezpiecznik opisał dziś proces i koszty łamania haseł w chmurze, wynik każą się mocno zastanowić na rozwiązaniami cloud computing i przechowywanie danych, nawet zaszyfrowanych w websystemach i webapps.
Złamanie 8 literowego hasła to koszt nie przekraczający 3 USD! Użycie cyfr oraz różnej wielkości liter w haśle podnosi oczywiście koszty łamania, niemniej da się je złamać taniej i szybciej (średnio w 122 dni) niż na komputerze stacjonarnym.
Grzegorz
5 Lis 2009 23:19:18