Skocz do treści

Feedly, czyli o tym jak wybierałem czytnik kanałów informacyjnych

Czytnik kanałów informacyjnych - desktop czy webapps?

Lubię wygodę i lubię oszczędność czasu, co z definicji czyni mnie użytkownikiem czytnika kanałów informacyjnych. Jedno miejsce, do którego trafiają newsy ze śledzonych przeze mnie stron, serwisów i blogów, to jedna z tych rzeczy, bez których codzienna lektura „mojego skrawka internetu” zajmowała by znacznie więcej czasu niż powinna.

Nie jeden raz próbowałem się przestawić z czytnika stacjonarnego (Brief, FeedDemon, Flock, RSS Bandit, Sage-Too, Thunderbird) na czytnik online (Bloglines, Feedly, Google Reader). Przez bardzo długi okres Czytnik Google i jemu podobne wynalazki nie były w stanie zastąpić mi stacjonarnego oprogramowania, głównie ze względu na niedociągnięcia w funkcjonowaniu i dość niewygodny interfejs.

Niemniej jednak kilka dni temu całkowicie przesiadłem się z Briefa na Feedly i jest mi z tym niespodziewanie dobrze.

Zrobiłem porządek w kanałach, usuwając kilkanaście RSS-ów „obumarłych” blogów, zredukowałem ilość kategorii do pięciu (Wszystkie, Polskie, English, Polityka, Szybkie tagi (mikroblogi)) i przypisałem wszystkim kanałom etykiety (Ekonomia, Internet, Linux, Open Source, Polityka, Windows itd.), co dodatkowo pogłębiło moje uczucie zadowolenia.

Jaki czytnik kanałów informacyjnych?

Oczywiście wygodny. Nie wszystkie kanały oferują pełne treści za pomocą kanałów informacyjnych, co w przypadku ciekawych informacji (po co subskrybować nieciekawy kanał?) zmusza nas do otwarcia przeglądarki, zatem najlepiej zdecydować się na coś powiązanego z przeglądarką.

Poręczny i szybki. Rozszerzenie integrujące się z Firefoksem lub Chrome albo wbudowany w Operze czytnik to z pewnością dobre rozwiązanie.

Prosty, wygodny i nierozpraszający. Interfejs musi grać do jednej brami z użytkownikiem, pozwalać skupić się na dostarczanych treściach. Dobrze zaplanowane i giętkie UI ograniczy ilość kliknięć i konieczność biegania wzrokiem i kursorem myszy po ekranie. Konfigurowalne skróty klawiszowe to duży plus, zwłaszcza w podróży, pozwolą zaoszczędzić nerwów związanych z nawigacją za pomocą tauchpada.

Z jakich parametrów startowych Chrome korzystasz?

Trzy dni temu pisałem o o dodatkach dla Chrome z jakich korzystam, dzisiaj ciąg dalszy - parametry startowe.

Parametry startowe

Parametry startowe (nazywane również przełącznikami i argumentami) to przekazywane wierszem poleceń dodatkowe opcje, dzięki którym uruchamiana aplikacja potrafi wywołać niektóre funkcje już podczas swojego uruchamiania.

Aby uruchomić program z określonym parametrem lub parametrami wystarczy:

  • Uruchomić program w konsoli (cmd.exe, command.com) podając w obsługiwany przezeń sposób dodatkowe parametry, przykładowo:
    app.exe --parametr_1 --parametr_2 zmienna_1
  • Uruchomić program w oknie Uruchom podając w obsługiwany przezeń sposób dodatkowe parametry.
  • Uruchomić program za pomocą skrótu z obsługiwanym przezeń dodatkowymi parametrami.
  • Uruchomić program za pomocą aplikacji startującej (launcher), która przekaże odpowiednie parametry startowanej aplikacji.

Sposób trzecie jest najwygodniejszy w przypadku stacjonarnej wersji Google Chrome lub jego klonów, zaś sposób czwarty idealnie nadaje się dla wersji przenośnej.

Paint.NET i Paint.mono lub Pinta alternatywą dla Painta i GIMPa

Paint.NET

Paint.NET to całkowicie darmowy program do obróbki grafiki rastrowej, tworzony przez studentów Washington State University pod nadzorem Microsoftu. Jest pisany w języku C# na platformę .NET. Nieoficjalnie jest następcą popularnego programu Microsoft Paint dołączanego do systemów operacyjnych Microsoft Windows.

Najnowsza wersja oznaczona jest numerem 3.5.1 i nie współpracuje z systemami Microsoft Windows 2000 i starszymi, ostatnia wersja programu dla tego systemu operacyjnego to 2.72.

Paint.NET 3.5.1

Paint.NET posiada interfejs i zestaw narzędzi porównywalny z GIMPem, m.in.: zaznaczanie używając magicznej różdżki, warstwy, półprzezroczystość (PNG), antyaliasing, tworzenie gradientów, czy używanie filtrów oraz efektów.

Z jakich dodatków dla Chrome korzystasz?

O Google wszędzie jest tak głośno, że chyba żaden z jego produktów lub usług nie wymaga dodatkowej reklamy. Chrome w krótkim czasie zyskało większą liczbę użytkowników niż istniejąca od lat Safari, a wieść niesie, że w przyszłości będzie rywalizowała z Firefoksem.

Tak naprawdę rywalizacja zaczęła się jakiś czas temu, kiedy do rozwojowych wersji Chrome dodano obsługę rozszerzeń. Repozytorium nie da się porównać z bazą Mozilla Add-ons, ale nie od razu Rzym zbudowano.