Pamiętacie „aferę” związaną z zapowiedzią płatnych dodatków dla Firefoksa? Przy okazji zamieszania z Jetpackiem, postanowiłem wrócić do tej sprawy.
W krótkim czasie, głównie za sprawą przedruków z coraz to bardziej odległych i niedokładnych źródeł, z wypowiedzi Justina Scotta — We’ll probably be doing a marketplace pilot in 2010 1 (Prawdopodobnie uruchomimy pilotowy punkt sprzedaży w 2010 roku), stworzono zapewnienie, że dodatki, a nawet sam Firefoksa, będą płatne.
W momencie nagłośnienia sprawy płatnych dodatków i ewentualnego Mozilla Marketplace przez media: (1) Mozilla nie podjęła żadnej decyzji w kwestii komercjalizacji platformy Mozilla Add-ons, (2) pomysłu takiego nie konsultowano ze społecznością ani twórcami dodatków, (3) Ci ostatni od pewnego czasu mogli korzystać z funkcji dotacji w AMO (dzięki, której użytkownicy mogli wesprzeć autora niewielkimi kwotami (zwykle nie przekraczającymi $5) w ramach podziękowania za trud włożony w przygotowanie i aktualizowanie rozszerzeń).
Oczywiście w „super portalach o IT” można było poczytać artykuły o skandalizujących tytułach: vBeta.pl: Dodatki do Firefoksa będą płatne, Vista.pl: Zanosi się na częściowo płatnego Firefoxa?, Benchmark.pl: Firefox będzie częściowo płatny?, Chip.pl: Płatne dodatki do Firefoksa. Prawdę w powyższych artykułach można było mierzyć jak zawartość alkoholu we krwi, w promilach.
Po kilku godzinach zaczęły się pojawiać bardziej stonowane wpisy, np. Webhosting.pl: Mozilla ma zamiar otworzyć sklep z dodatkami dla przeglądarki Firefox, LinuxNews.pl: Mozilla prawdopodobnie otworzy sklep z dodatkami do Firefoksa. Po kilku dniach nikt nie pisał już o sprawie, wśród wielu czytelników pozostał niesmak. Tymczasem Mozilla Add-ons stoi jak stało, dodatki zaś są dostępne na dotychczasowych zasadach.
Czy w przyszłości Mozilla Add-ons może się zmienić w sklep z dodatkami?
I tak, i nie. Wszystko zależy od użytkowników, jeśli będzie popyt na płatne dodatki może pojawić się także płatna sekcja w AMO. Czy się na to zanosi? Raczej nie, użytkownicy Firefoksa to dość specyficzna grupa ludzi, którzy znają podstawy filozofii wolnego i otwartego oprogramowania oraz zasady licencjonowanie ich przeglądarki, od lat są też przyzwyczajeni do korzystania z wszystkiego, co najlepsze za darmo. Nie sądzę, aby tę liczącą miliony użytkowników społeczność udał się zmienić, szczególnie wprowadzając bez porozumienia opłaty za dodatki.
Czy jest możliwe powołanie Mozilla Marketplace?
Czemu nie, w internecie miejsca nie brakuje. Jeśli Mozilla zechce może otworzyć sklep z dodatkami. Przypuszczam, że powołanie osobnego miejsca może spotkać się z mniejszym oporem ze strony użytkowników, niż zamiany polityki w Mozilla Add-ons. Czy jest to prawdopodobne? Obecnie nie wydaje mi się, by coś takiego miało powstać.
Czy dodatki, z których korzystam, będą płatne?
Aktualnie w oficjalnej bazie dodatków nie ma płatnych rozszerzeń ani motywów (choć takie można znaleźć w innych miejscach).
Zmiana modelu dystrybucji kodu źródłowego i dodatków w większości wypadków jest zwyczajnie niemożliwa. Zostały udostępnione na warunkach różnych licencji typu Open Source. Niektóre pozwalają stworzyć na ich podstawie zamknięte i płatne dodatki, jednak większość z najpopularniejszych rozszerzeń i motywów musi pozostać otwarta albo umożliwia bezpłatne utworzenie klonu.
Spośród 50 najpopularniejszych dodatków dostępnych w Mozilla Add-ons, otwartość kodu źródłowego 38 jest zagwarantowana licencjami typu Open Source (głównie Mozilla Public License oraz General Public Licence), licencje pozostałych 10 dodatków nie zezwalają na wykorzystanie kodu źródłowego (same dodatki są dostępne nieodpłatnie).
- Mozilla Public License - 20 dodatków (Adblock Plus, 43things.com search, Download Statusbar, FireFTP, ImTranslator, Tab Mix Plus, AniWeather, 1-Click YouTube Video Download, Google Shortcuts, Download Manager Tweak, Ant.com Video Downloader + Video Player, FireShot, Speed Dial, Flash Video Downloader, Easy YouTube Video Downloader, ScrapBook, ACE Foxdie, British English Dictionary, PDF Download, Vista-aero).
- GNU General Public Licence - 10 dodatków (NoScript, FlashGot, DownThemAll!, Stylish, IE Tab, Web Developer, WOT, FoxyProxy Standard, CoolPreviews, User Agent Switcher).
- MIT/X11 License - 1 dodatek (Greasemonkey).
- BSD License - 1 dodatek (Firebug).
- MPL 1.1/GPL 2.0/LGPL 2.1 - 4 dodatki (Personas, Flashblock, Split Browser, Multiple Tab Handler).
- Własna licencja ze zgodną na przetwarzanie kodu źródłowego - 2 dodatki (Flagfox, FoxTab).
- Własna licencja bez zgodny na przetwarzanie kodu źródłowego - 8 dodatków (Cooliris, Xmarks Bookmark and Password Sync, FastestFox, NASA Night Launch, Yoono, Fast Video Download, Forecastfox, Read It Later).
- Creative Commons Attribution-Noncommercial-No Derivative Works - 2 dodatki (ColorfulTabs, SkipScreen).
- Brak informacji na temat licencji - 2 dodatki (Video DownloadHelper, Download Flash and Video).
W zbadanej grupie 76% dodatków udostępnia kod źródłowy, zezwalając na wnoszenie poprawek oraz udostępnianie zmodyfikowanych wersji. Pozostałe dodatki stanowią łącznie 24%. Myślę, że przyszłość dodatków rysuje się w jasnych kolorach i tak naprawdę użytkownicy Firefoksa nie mają się czego obawiać.
Używam Firefoksa od lat, mam zaufanie do jego deweloperów i twórców dodatków, z których korzystam. Zaufanie znacznie większe niż do pseudo-dziennikarzy z wielu polskich portali o tematyce komputerowej. Przy okazji tego wpisu burę zebrać powinni także użytkownicy microblogów, którzy zazwyczaj bezmyślnie kopiują niepotwierdzone informacje.
UWAGA: Czytając ten artykuł w czytniku kanałów Atom lub RSS nie możesz śledzić reakcji blogosfery ani innych czytelników. Nie możesz też dodawać komentarzy. Odwiedź oryginalną stronę, aby zobaczyć dodatkowe opcje.


(Komentarz zmodyfikowany 13.01.2010 o 21:56)
Jetpack — „odrzutowa” przyszłości rozszerzeń dla programów Mozilli
Grzglo Tech Blog
13 Sty 2010 21:53:07
Tak to już z ludźmi bywa, że lubują się w sensacyjnych wiadomościach. To też miała być taka sensacja. Szkoda tylko, że nikt z ogłaszających nowiny nie zadał sobie trudu sprawdzenia wiarygodności źródła informacji. A tak poza tym to moim zdaniem coś takiego jak Mozilla Market z ciekawymi rozszerzeniami i motywami w niewygórowanych cenach mogłoby się okazać ciekawą alternatywą dla AMO. Wystarczy spojrzeć jak prężnie rozwijają się sklepy z oprogramowaniem na smartfony (Apple i Android). Pożyjemy zobaczymy co z tego wyjdzie.
Bieniu
13 Sty 2010 22:52:44
Też jestem zdania, że mogłoby się przyjąć. Choć żałowałbym, gdyby twórcy przestali rozwijać niektóre dodatki przestawiając się na płatne alternatywy.
Najgorzej, że nawet „niewygórowane ceny” w przeliczeniu na złotówki są spore. W USA na zakup rozszerzenia wystarczy przepracować 30 min. w McDonalds, w Polsce przynajmniej 2 godz. Nie powiem, jak to wygląda w krajach centralnej Azji, Afryki czy południowej Ameryki.
Grzegorz
14 Sty 2010 10:18:48
No cena jest tu kwestią kluczową ;). Nie miał bym nic przeciwko zapłaceniu symbolicznych... hm.. może 2 zł. Ale już 10 bym nie zapłacić, choć dla Amerykanina czy Brytyjczyka to może nadal grosze ;). Ale ja jestem tylko biednym studentem :P.
Ajnsztajn
15 Sty 2010 11:21:11